Koszmar
Wpatrywal się w przestrzeń za oknem oczami pozbawionymi wyrazu . Jakby mijane drzewa , domy , przechodnie spieszacy się do domu byli zamknięci w niewidzialnej przestrzeni . To co działo się wokól niego nie było w stanie wyrwac go z tak głębokiego zamyślenia . Nie wiedział dokąd jedzie i czy cel jego podróży zbliża się czy oddala bo nie wiedział czy zdobędzie się na odwagę zapukać do dobrze sobie znanych drzwi .Opuścił ten dom dawno temu . Tak dawno że nawet już nieodruchowo naciskał przycisk numeru piętra w windzie. Opuscił go na własne życzenie zostawiając wszystko co gromadził latami i nie tylko rzeczy , czasem zupełnie zbędne a czasem przydatne na codzień . Zostawił część zgromadzonych emocji , część swojego życia i Ją. Ktoś trącił jego ramie gdy autobus brał zbyt ostry zakręt .To oderwało go na chwile od wspomnień . Rozejrzał się. Na pobliskim siedzeniu siedziała dziewczynka , miała może 5 lat. Nie zachowywała się jak dzieci w jej wieku , była milcząca i jakaś skupiona .Mama próbowała ją zagadywać wskazujac na wystawy sklepowe jakie mijali ale ona nic , jakby zupełnie nie docierały do niej słowa matki . W pewnym momencie spojrzała na niego takim smutnym niedziecięcym wyrazem oczu. A po chwili spuszczając oczy w podłoge zapytała – mamo czy on dzisiaj przyjedzie ? Nawet nie było nadziei w tym pytaniu , nawet nie było nadziei. Matka wyciagła cukierki- nie myśl o tym dziecko , jedz . Wysiadali na tym samym przystanku , szli nawet w tym samym kierunku i wtedy gdy obserwował to niesamowicie smutne dziecko powziął decyzję że tym razem odwazy się i zapuka do drzwi. Te wszystkie lata gdy podróżował po świecie jakby straciły znaczenie , jakby dało się cofnąć czas. Teraz rozumiał że ze smutnych dziewczynek zawsze wyrastają smutne kobiety i tylko odpowiedni męzczyzna jest w stanie rozproszyć ich smutek latami chowany pod poduszką .On nie był odpowiedni . Gdy jego żona oczekiwała od niego czułości on nie potrafił , nie umiał okazać jej jak bardzo ją kocha. Nikt go nie nauczył że należy pielęgnować uczucia. Matka zawsze apodyktyczna , obwiniająca go o swoje zmarnowane zycie nie była dobrym nauczycielem uczuć. Wynosimy z domu nie tylko nauki wpajane latami , nauki czasem z trudem zdobyte , wynosimy z domu swoje kompleksy. Wszedł na klatkę schodową ,odgłosy zza poszczególnych drzwi świadczyły że jest to pora obiadowa. Przywołał winde , bardzo dłuzyła mu się jazda przez poszczególne pietra . Gdy stanął przed drzwiami był pewny że chce wejść do tego domu , wyjaśnić że przez tyle lat nie był obecny . Zapukał , zupełna cisza , zapukał jeszcze raz głośniej , wciąż nic . Nagle dał słyszeć się zgrzyt otwieranego zamka w drzwiach obok . – Piotr , o boze Piotr – tyle tylko wydusiła z siebie sąsiada zalewajac się łzami . – Przytulił do siebie drzące ciało kobiety – Pani Basikowa co się stało ? – Piotrze , twoja żona , ona umarła miesiac temu , miała raka , czekała na Ciebie tak długo . Ugięły się pod nim nogi , ciemnosć zawirowała przed oczami. Upadł . Nagle ktoś mocno sszarpnał go za ramie – Prosze pana dojeżdzamy. Nie mógł się znaleśc w tej jakże innej rzeczywistości. Przecierał oczy , trzymał się za głowe . Chyba nigdy wcześniej nie pokonał drogi z dworca do domu w takim szalonym tempie. Żona własnie przygotowywała obiad. Widząc go usmiechnęła się – mam dla Ciebie wiadomosć kochanie, jestem w ciąży. Postanowił zmienić prace i przebywac wiecej czasu w domu a tego snu nigdy nie zapomniał. Zawsze wspomiajac go patrzył na swoją zonę i córkę z wdzięcznoscią szczęsliwego człowieka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz