Albo ja albo Anglia


Wczorajsza wizyta u dawno niewidzianych przyjaciół. Rozmowy o tym i o tamtym , co u nas , co u was, jak ma się ten i tamten. Kuzyn naszego przyjaciela kilka lat temu , za czasów tych pierwszych możliwości jakie się ukazały , wyjechał do Anglii zostawiając tu żonę i dziecko. Mija kilka lat i co ? On nie chce wracać wciąż zafascynowany tamtym życiem w pewnej już stabilizacji materialnej , bezpieczności bez strachu o jutro. Ona owszem raz była go odwiedzić , była tam nawet przez dwa miesiące ale nie potrafiła się zaklimatyzować i ma poczucie , że jej miejsce jest w Polsce. Jego wizyty w kraju na krótko , które wykorzystuje by zapraszać rodzinę i znajomych za którymi przecież tak bardzo się stęsknił. W końcu ona ma dość . Na czas jego przyjazdu do domu wyprowadza się do hotelu. Nie ma dłużej zamiaru obsługiwać nieustające kordony gości. Małżeństwo się sypie i jeśli żadne z nich nie ustąpi widać jego rychły koniec. Nasz „wyśmienity „ rząd szczyci się spadkiem bezrobocia , przestępczości a przecież nie za swoją to zasługą. Sama zauważam w moim miejscu zamieszkania jakieś wyludnienie młodych ludzi. Rozłąka dość często sprzyja rozpadowi małżeństw i nie ma z czego się cieszyć bo to zjawisko bardzo smutne. Brak perspektyw wygonił ludzi z kraju i trudno im się przecież dziwić , że chcą zyć godniej i bezpieczniej materialnie ale jeśli już decydują się na wyjazd niech to robią  razem.  Bo największe pieniądze nie zastąpią rozmowy z tatą i zabawy , dzielenia trosk z mężem i nie skrócą odległości. Ileż rodzin ma ten sam problem jak ten , który pojawił się w rodzinie moich przyjaciół ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz