Jak dobrze cię mieć

Gdy pojawiłeś się w moim domu  i w moim zyciu wiele lat temu byłam przerażona tym jak ja sobie z tobą poradzę, czy będę potrafiła sprostac i zapewnić ci dom twoich wyobrażeń .Nazwalam cię Maksymilian i szybko spodobało ci się to imie . Trzęsłeś się tak bardzo z zimna i tęsknoty za mamą . Pierwszą noc nosiłam cię , przytulałam i dbałam by ci było cieplej , bys dał się przekonać , że będzie ci tu dobrze . Potem kiedy o mało nie przyczyniłam się do twojego zejścia z tego świata , w dobrej wierze , w przeświadczeniu robienia dobrze , kiedy dawałam ci za dużo nabiału , nie wiedząc , że to ci bardziej zaszkodzi niż pomoże . Brałes wtedy zastrzyki a mnie ściskało w gardle i wyrzucałam sobie swoją głupotę . Wyszłeś z tego a ja stawałam się jakby mądrzejsza by już nigdy niechcący nie zrobić ci krzywdy . Znajomi którzy nas odwiedzali nie mogli się tobą nazachwycać i mną w jaki sposób cię traktowałam , jakbym miała wzmozony instynkt macierzyński skupiony na twej malutkiej postaci . Odwdzięczałeś mi się przez wszystkie te lata nigdy nie spawiajac kłopotu . Nawet jak miałeś jakieś niegroźne kłopoty żołądkowe i zdarzyła ci się jakaś „wpadka „ , patrzyłeś tylko na mnie takim przepraszającym wzrokiem a ja przeciez nie krzyczałam na ciebie , nie robiłam ci wyrzutów . Pamiętam jak byłes jszcze całkiem niedorosły i nie lubiłes kiedy palę ,gapiłeś się tylko na mnie z niemym wyrzutem i odsuwałeś się ode mnie już w chwili gdy brałam papierosa do ręki . Być może niedlugo przyjdzie nam się rozstać lecz nie potrafię jeszcze o tym myśleć , nie potrafię sobie wyobrazic mojego świata bez ciebie , bez twojej radości gdy wracam do domu . Tego , ze zawsze będę już znajdować moje papcie tam gdzie je zostawię , bo Ty lubisz na nich spać , dają ci poczucie bezpieczenstwa kiedy zostajesz sam w domu. Jesteś już staruszkiem i wiem , że najbardziej lubisz spokój , chowasz się wtedy w szafie i snisz o swoich bardzo wąznych marzeniach . Od dawna nie jesz już kosci , masz słabe zęby , wiec może snisz o latach swojej młodosci ,gdy gryzienie nie stanowiło dla ciebie problemu . Pamietam kiedys schowałes mi sie pod samochodem , nie chciales spod niego wyjsć a jak wyszłeś mało się nie rozpłakałam . Jakiś okropny bąk użadlil cię w buzie . Tak strasznie wtedy napuchłes  ale tylko cichutko skomlałeś, jakbyś nigdy nie chcial być dla mnie zbyt kłopotliwym. . Zresztą nigdy nie żaliłes  się zbyt głosno . Jesteś i na zawsze pozostaniesz moim jedynym w życiu psem .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz