Macierzyństwo

Kilka lat temu zastanawiałam się nad wytyczeniem celu w życiu . Człowiek zawsze , w każdym wieku powinien mieć cel , do którego może zmierzać realizując kolejne etapy ku osiąganiu satysfakcji , bo sukces człowiekowi jest potrzebny by czuł się wartościowym , spełnionym , szcześliwym. Dlatego cel musi mieć cechy realnych możliwości . Na diabła i stres komuś cel , o którym wiadomo , że jest niemożliwy do osiągnięcia , taki pozostaje marzeniem .Zatem kilka lat temu macając realnie przestrzeń przed sobą szkicowałam kilka projektów . Jednym z nich był powrót do szkoły , innym budowa domu , i tym najbardziej wówczas nie potraktowanym poważnie , urodzenie dziecka . Inna sprawa , że zawsze byłam zdania iż świadome i zupełnie pozbawione histerii macierzyństwo osiaga się po 35 roku życia . Wcześniej brak życiowej stabilizacji powoduje , że czy chcemy czy nie naginamy karku w konfrontacji młodzieńczych ideałów , pasji , pewności siebie z rzeczywistością , która polega na zdobywaniu szmalu na przeżycie , na dorobek , na utrzymanie dzieci co czasem wiąże się z odmawianiem sobie wszystkiego . Gdy przekroczymy 30 stajemy się już dość nagięci , dość wytrąceni z naszego buntu , że tracimy wcześniejszą histerię i z dużo większym spokojem , również za sprawą nabytych doświadczeń i mądrości , otaczamy się i naszą rodzinę większym spokojem. Z projektów jakie wtedy szkicowałam paradoksalnie został zrealizowany ten najmniej prawdopodobny , czyli mam dziecko . Kiedy mały miał jakieś 2 i pół roku poszłam z nim do apteki po nowy smoczek , jeszcze ciumkał przed spaniem . Pani aptekarka nie podnosząc oczu z nad cennika mówi do mojego dziecka w te słowa :,, widzisz chłopczyku , gdybys nie chciał smoczka to babcia nie musiałaby wydawac pieniążków „ . Poczym podniosła wzrok i się zmieszała próbując jakoś wycofać z tej gafy . Innym razem na placu zabaw pewna szczerbata małolata zapytała czy ten tam na ślizgawce to jest mój wnuczek . W przedszkolu jestem najstarszą mamą w grupie i chyba z tego powodu wybrano mnie do trójki klasowej . Mysle , że na razie potrafię się do tego całkiem dobrze dystansować i uśmiechać na takie sytuacje . Gdy byłam młodą a nawet bardzo młodą mamą dwójki urwisów chyba się trochę mniej śmiałam , chyba miałam na glowie znacznie wiecej niż teraz , a szkoda bo radosna matka to radosne dziecko . Ten mój mały to już ma niezłe poczucie humoru .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz